PIERWSZY DZIEŃ FERII KOTA PROTA
Jutro ferie już zimowe.
Prot ma plan wiec co się zowie.
-Co tam szkolne lodowisko-
jedzie kot na zimowisko!
Ubiór kupił Prot zimowy
i narciarski sprzęt markowy.
Jeszcze plecak, termos mleka
i na dworcu kot już czeka.
Do odjazdu Prot gotowy-
wjechał pociąg ekspresowy.
Wszystko idzie zgodnie z planem,
rano będzie w Zakopanem!
A więc rankiem, Tatr stolica,
wita Prota i zachwyca.
Ujrzał Tatr kot panoramę-
och, jak pięknie w Zakopanem!
Pod Giewontem jest kwatera,
gdzie się szybko Prot przebiera.
Choć podrożą jest zmęczony,
pognał w góry jak szalony.
Znalazł wyciąg orczykowy,
lecz dla Prota, to świat nowy.
Jeśli z góry chce szusować,
musi innych obserwować.
Włożył buty wraz z nartami,
chwycił orczyk pazurami
i był tego taki skutek-
na szczyt wjechał w sześć minutek.
Tu pod okiem instruktora,
jeździ dzieci grupka spora.
Na tak zwanej oślej łączce,
uczą skręcać się więc brzdące.
Tu też uczą się hamować,
by bezpiecznie móc szusować.
Prot do nauk nie ma chęci-
nie wie nawet, jak zakręcić.
Pierwszy raz na nogach narty,
a on myśli, że to żarty.
- Niech popatrzą się narciarze-
jak się jeździ, wnet pokażę!
Będę zaraz podziwiany…
I odepchnął się kijkami.
Prot już zjazdem się zachwyca,
pędzi w dół jak błyskawica.
Ale przed nim, ściana lasu-
nie uniknie ambarasu.
-Jak tu skręcić, zahamować,
może pupą śnieg szorować?!
Nie starczyło na to czasu,
Prot z impetem wpadł do lasu!
Tutaj spotkał się z chojakiem,
wpadł na niego Prot okrakiem.
Aż z choiny śniegu zwały,
na łeb spadły samochwały.
Z sąsiedniego teraz świerka,
wróbel tak do Prota ćwierka:
-Po co kocie ci nauka-
zjechać z góry? Żadna sztuka!
Zamiast teraz moc podziwu,
było z Prota pełno zgrywów.
Na łbie rośnie gula spora.
-Pójdę też do instruktora!
Teraz Prot, jak dzieciak każdy,
uczy się na nartach jazdy.
Pewność siebie go zgubiła,
lecz w nauce wielka siła!
Cezary Piotr Tarkowski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz