sobota, 25 maja 2024

ŚWIĘTO MATKI

 


ŚWIĘTO  MATKI

My tę datę wszyscy znamy,

w maju będzie Święto Mamy.

Co tu zrobić w ten Dzień Matki –

może kupić mamie kwiatki?

Kwestia to nie byle jaka –

pusta kieszeń przedszkolaka!

 

Ewa wzięła już tekturkę,

zrobić piękną chce laurkę.

Na laurce tej bielutkiej,

będzie serce czerwoniutkie.

Zaraz będzie każda strona,

kwiatuszkami umajona.

 

Jeszcze tutaj Ewa mała,

pod serduszkiem napisała:

„Dla najdroższej mej Mamuni,

z życzeniami od Ewuni”.

Kupić mamie – Janek marzy –

doskonały krem do twarzy.

Jednak pusta jest skarbonka –

pozostała mu wiec…łąka.

 

Poszedł zatem za miasteczko,

bo tam łąki są nad rzeczką.

- Zerwę kwiatków tu naręcze

i mamusi swojej wręczę!

 

Pracowita mała Tosia,

ma fartuszek jak gosposia.

Mam ja dobre o niej zdanie,

bo pomaga często mamie.

Nikt o pomoc jej nie prosi –

ma pociechę mama z Tosi.

 

Dziś pracuje już od rana,

a zaczęła od sprzątania.

Odkurzyła już dywany,

kosz wyniosła ze śmieciami.

 

Pościerała wszystkie kurze,

z pieskiem wyszła na podwórze.

Już naczynia w kuchni zmywa –

będzie mama jej szczęśliwa!

 

Z Jurkiem same są kłopoty –

jemu w głowie same psoty.

On się co dzień dwoi, troi,

by nowego coś znów zbroić.

 

Jest niedobry dla Eryki,

bo ją ciąga za kucyki;

mysz jej włożył do plecaka

i wynikła z tego draka.

On już niczym nie zaskoczy –

wczoraj wybił szybę z procy.

 

                  Lecz w Dzień Matki, już od rana,

nastąpiła w nim przemiana.

Dziś za wszystko już przeprosił,

chce podobny być do Tosi.

 

Chcąc wyręczyć swoją mamę,

wziął się wnet za odkurzanie.

Szło z początku mu nieskładnie,

lecz posprzątał w domu ładnie.

Nawet wazon z porcelany,

jest dla mamy z kwiatuszkami.

 

Przyszła mama, głową kiwa –

dzisiaj bardzo jest szczęśliwa.

Zaraz chłopca pochwaliła

i do serca przytuliła.

 

Ja też Jurka tu pochwalę,

bo on zmienił się na stałe.

Lecz najlepszy dar dla mamy,

kiedy zawsze ja kochamy!

Cezary Piotr Tarkowski

 

 

środa, 1 maja 2024

PCHŁA TURYSTKA

 


 

PCHŁA  TURYSTKA

 

W Sandomierzu pchła mieszkała.

Kiedyś sobie pomyślała,

że jej wcale nie zaszkodzi,

gdy odwiedzi ciotkę w Łodzi.

 

Więc kupiła na pchlim targu,

dla cioteczki kilka skarbów;

bo pchle wcale nie wypada,

bez prezentów wizyt składać.

 

Pchły, choć skaczą znakomicie,

wolą jeździć na psiej kicie.

Tak normalnie, w miejskiej opcji-

pies jest środkiem lokomocji.

 

Podróż w mieście, to zabawa,

lecz do Łodzi- trudna sprawa.

Można jechać z przesiadkami.

Lecz co zrobić z tobołkami?

 

Pomyślała mimochodem,

że pojedzie samochodem.

Wiec wślizgnęła się ukradkiem,

przez otwarte drzwi przypadkiem.

 

Siadła na swej walizeczce,

z tyłu auta na półeczce.

Piękny widok ma przez szybę-

chyba nikt tu jej nie zdybie!

 

Nie wiedziała, że kierowca,

będzie jechał do Szydłowca.

Dalej podróż do Wrocławia,

do Krakowa, Jarosławia.

 

Moim zdaniem bez potrzeby,

pojechała też do Łeby.

Miło w morzu jest się chłodzić,

lecz pchła jechać chce do Łodzi…

 

Potem była w Krotoszynie,

Nowym Targu i Lublinie.

By się dalej nie rozwodzić-

wszędzie była, lecz nie... w Łodzi!

 

Pchła się bardzo denerwuje:

-co kierowca ten planuje?

To normalne że zamierza,

wrócić znów do…Sandomierza!

 

Pchła bez żalu też wróciła-

za swym miastem się stęskniła.

Teraz mówi do sąsiadek:

-Kraj zwiedziłam bez przesiadek!

Dla was tylko psie ogony,

mnie coś w Polskę znowu goni…

 

-Na mnie pora, czas nadchodzi-

ruszam znów do miasta Łodzi.

Żegnam wszystkich pięknym gestem.

Pchłą turystką przecież jestem!

 

Cezary Piotr Tarkowski

 

 

PROT - KOSMICZNY ŻEGLARZ

 

 PROT- KOSMICZNY  ŻEGLARZ

 

Prot, wśród wielu swoich marzeń,

chciałby zostać marynarzem.

On nie widział nigdy morza,

więc wyjechał do Niechorza.

 

Kot się nieco rozczarował,

bo miejscowość to wczasowa.

Chciałby ujrzeć moc okrętów,

które płyną wśród odmętów.

A tu tylko straż wybrzeża,

ścigaczami toń przemierza.

 

Nie zażywa Prot ochłody,

bo się zwykle lęka wody.

W morzu kąpią się więc dzieci,

bo dziś słońce mocno świeci.

Prot na plaży przymknął oczy

i w świat marzeń z nudów wkroczył.

 

-Teraz właśnie sobie marzę,

aby wielkim być żeglarzem.

By żaglowiec prosto z morza,

mógł ulecieć wprost w przestworza.

Grawitację chcę zwyciężyć

i żeglować aż na Księżyc.

Ponoć wiatry są słoneczne,

żagle nadmą się skutecznie.

 

Ale Księżyc to za mało,

galaktykę zwiedzę całą!

Bo ja marzę tak jak każdy,

by zobaczyć wszystkie gwiazdy.

 

Nim kosmosu ujrzę kresy,

zrobię różne interesy:

Z Drogi Mlecznej, choć troszeczkę,

mleczka muszę wlać w miseczkę.

 

Chcę z Saturna zdjąć pierścienie,

z sobą zabrać je na Ziemię.

Są pierścienie zawsze w cenie,

więc na whiskas je zamienię!

 

A w kosmicznej gdzieś przestrzeni,

coś z kometą bym zamienił.

Niech nie będzie ktoś zdziwiony-

wymienimy swe ogony!

 

Na północnym nieboskłonie,

Mały Wóz zaprzęgnę w konie

i przyjadę wprost na plażę,

gdzie tak tylko sobie marzę.

 

Ja marzenia również cenię,

ale Procie- „zejdź na ziemię”.

-Jeśli chcesz być marynarzem,

to nie szukaj gwiezdnych wrażeń.

Gdy naukę ktoś docenia,

wtedy spełnią się marzenia!

 

Cezary Piotr Tarkowski

 

PIERWSZY DZIEŃ FERII KOTA PROTA

  PIERWSZY DZIEŃ FERII KOTA PROTA   Jutro ferie już zimowe. Prot ma plan wiec co się zowie. -Co tam szkolne lodowisko- jedzie ko...