CZERWONY KAPTUREK
Wśród Bieszczad
kniei, opodal Zagórza,
odwiedźcie Poraż.
To wioska nieduża.
Tu ja wam powiem,
bo o tym nie wiecie-
sioło to znane w
caluśkim powiecie.
Przysiółek,
wierzcie- jest całkiem prawdziwy,
a znany z tego,
że robią zeń zgrywy.
Z Poraża również,
jak wszędzie z Wąchocka,
kpi się w
Bieszczadach, ja proszę panocka.
Właśnie w Porażu,
wśród lasów i górek,
mieszka do
dzisiaj Czerwony Kapturek.
Teraz ta dama
jest bardzo sędziwa,
lecz była w swym
życiu bardzo szczęśliwa.
Szczęście
niewiasty i jej powodzenie,
daje wszak
miejsce, gdzie jest przyrodzenie.
Punkcik wspaniały
odkryła w swym kroczku,
gdy raz w
kołysce, usiadła na smoczku.
Szybko się uczy
Czerwony Kapturek-
smoka trza
possać, nim włoży się w dziurę.
Również
spostrzegła, co robić paluszkiem,
gdy rączka trafi
pod miękką pieluszkę.
Szybko dorastał
Kapturek Czerwony,
Choć w czas
komuny, był człek zniewolony.
Długo szalała
komuna "zbrodnicza",
lecz kilka jej
zalet, żwawo wyliczam:
Czynsz był
malutki i niskie opłaty,
a na wsiach
lekarz, sam przyszedł do chaty.
Mieszkania dawali
ludziom komuchy
i syte mieli
mieszczuchy swe brzuchy.
Człowiek bezdomny
był zwykle kosmitą
i każdy robotę
miał należytą.
Do tego wczasy,
kolonie dla dzieci
i nikt nie pękał,
że z pracy wyleci.
Lecz lud w Polsce
nie był zadowolony,
bo musiał
pokochać kolor czerwony.
Więc kiedy był
pochód pierwszomajowy,
w krawacie
członek miał iść karminowym.
Członkowie
partii, bo o nich tu mowa,
a ogół członków-
to Polska Ludowa!
Tatko dziewczynki
był gminnym działaczem,
kazał jej uszyć
czerwony kubraczek;
do tego kaptur
czerwony- aż miło
i od tej pory tak
dziewczę chodziło.
Rósł jak na
drożdżach Czerwony Kapturek,
choć jak
wspomniałem, to czasy ponure.
Mama raz
mówi:-Kapturku mój mały,
masz tu
koszyczek, a w nim wiktuały.
Jest więc
masełko, drożdżowe ciasteczka,
pół litra bimbru
i pszenna bułeczka.
-Biegnij do
babci, bo babcia słabuje,
pewnie ma kaca,
źle zatem się czuje.
Włożyło dziewczę
swój kaptur czerwony,
jest już na
drodze i mija wsi domy.
Biegnie Kapturek w
kierunku Rzepedzi,
a na ścieżynie,
kudłaty wilk siedzi.
Wita się
grzecznie i bije pokłony-
kłaniam się
nisko, Kapturku Czerwony!
-Ach witam wilku,
cóż robisz mój kumie?
-Pewnie się
nudzisz- jak dobrze rozumiem?!
Na widok kiecki,
wilk aż się zaślinił,
lecz widząc
drwali jej krzywdy nie czynił.
Niby coś warknął,
do siebie coś gada
i Kapturkowi tak
odpowiada:
-Przechodzę ja
sobie przez połoninę,
konsumpcji bym
poddał jakaś dziewczynę.
Bo widzisz
Kapturku Czerwony,
ostatnio ja
jestem dość wyposzczony!
- Choć sama
jesteś snadź cud smakołykiem,
to ja się
pytam:-a gdzie z tym koszykiem?
Zajrzała w ślepia
chytrego basiora-
idę do babci, bo
babcia jest chora!
-A gdzież to
mieszka twa babcia – kochanie?
-W lesie za
młynem ma swoje mieszkanie!
Pobiegł wilk truchtem,
do babcinej chaty,
dziewczę szło
wolno i jakby na raty.
Zebrać garść
jagód, dla małej to chwila,
a na polanie
ganiała motyla.
Znalazła kwiatki,
zrobiła wiązankę,
a wilk już trzyma
babcinych drzwi klamkę.
Tak oto basior do
babci się dostał,
wlazł do łóżeczka
i tam już pozostał.
Szybko babunie
pod pierzynkę schował
i tę niebogę tam
wnet skonsumował.
Kapturek do drzwi
zapukał chatyny,
wtem głos dobiega
do ucha dziewczyny:
- ciągnij
zatyczkę, za nóżkę tę kozią,
a drzwi się same,
bez trudu otworzą!
Dzieweczka teraz
odczuwa tu stracha,
bo głos jej
znany, lecz J. Himilsbacha!
Jednak kapuje
skąd wzięła się zmiana,
bo przecież
babcia jest dzisiaj przechlana…
Szybko wilk z
ciuszków rozebrał babinę,
sam wnet założył
reformy babcine.
Do tego czepek i
nocną koszulę
i już udaje
Kapturka babulę.
Zwierzak ten
właśnie stanowi mężczyznę,
który uwielbia
wręcz damską bieliznę.
Jeśli chłop
wkłada bieliznę kobity,
to miano nosi…ten
zbok- transwestyty.
Wchodzi do chaty
Kapturek Czerwony,
wilk bardzo zdał
się być zadowolony.
A babcia naga,
się wstydząc Kapturka,
pod pierzynkę
hyc- jak pstrąg dała nurka.
Kapturek ma oczka
bardzo zdziwione,
bo widzi w łóżku
kudłatą matronę.
Dziwnie brzmią
słowa na jej powitanie:
- połóż się ze
mną- kapturku , kochanie…
I nagle dziewczę
się szybko rozbiera,
wilk się znów
ślini, ślepiami spoziera.
Lecz trzeba z
Poraża być ćwokiem panie,
by zadać głupie
wilkowi pytanie:
-a czemu babciu,
tak wielkie masz zęby?
Jakby Kapturek
nie poznał jej gęby.
Wiedzą wszak
wszyscy, że babcia Kapturka,
ma cztery zęby, a
w każdym jest dziurka!
Co myśli sobie,
dziewczątko to głupie,
gdy słyszy
słowa:- chętnie cię schrupię?
A więc Kapturek
też został schrupany.
Wilk skonsumował,
zarazem dwie damy.
Spędził z
dzieweczką upojne trzy chwile,
bowiem okazał się
on …pedofilem.
Lecz jak
wspomniałem na bajki początku,
Kapturek żyje,
wiec wszystko w porządku.
Dlatego młodzi-
wystąpię z twierdzeniem:
konsumpcja nie
jest wszak tylko jedzeniem!
Co było dalej?
Jałowa to mowa-
sprawę
wyjaśni…Komisja Sejmowa!
Ja tylko dodam,
kochani od siebie-
Kapturek poznał,
jak znaleźć się w niebie.
Starczyła w łóżku
wspaniała raz chwilka,
aby Kapturek już
sam szukał wilka.
Bo chociaż chory
i całkiem paskudny,
to miał wilk w
portkach instrument przecudny.
Z tego narzędzia,
jak mówią w Bieszczadach-
niejedna dama
bywała wszak rada.
Później po lasach
, wilk chętnie się chwalił,
że on w Kapturku
chuć wielką rozpalił.
Łupem Kapturka
leśnicy padali,
setki turystów i
trzy kopy drwali.
Kapturek pełnił
po lasach swą misję,
lecz z racji
wieku, już podjął dymisję.
Dzisiaj ta pani
kapturek ma nowy-
nadal czerwony,
lecz moherowy.
Nie wyznam jak
się ta dama nazywa,
Kapturek bowiem,
to tylko jest ksywa.
Nazwiska ważna
ustawa jej chroni,
a tu dyskrecja
przed pierdlem mnie chroni.
Teraz morałem
podzielę się z wami:
Sedno bajeczek
jest miedzy wierszami.
Gdy zaczniesz
czytać kłamliwe gazety,
to ta praktyka
się przyda- niestety…
Dyżurny Psychiatra Kraju
Cezary Piotr Tarkowski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz