NA DZIEŃ BABUNI
Już wysoko
jest słoneczko.
Przez
otwarte okieneczko,
grzeje buzię
snop promyków.
- Pora
wstawać, budź się smyku!
To babunia.
Już się krząta,
choć dopiero
jest dziewiąta.
- Chyba
dawno babcia wstała,
bo już
spodnie mi uprała.
Spodnie często
przy psoceniu,
ulegają
pobrudzeniu.
- Nie
rozumiem. Znów to samo.
- Po co mam
się myć co rano?
Człowiek
brudzi się, gdy psoci –
ja nie psocę
nigdy w nocy.
Byłem
grzeczny kilka dni!
Lecz tak
tylko…mi się śni.
Trzeba ubrać
się wnet żwawo,
bo już w kuchni
pachnie kawą.
Pyszna z
mlekiem jest kawunia,
którą robi
mi babunia.
A do kawy na
stoliku,
widzę kilka
rogalików.
Do nich dżem
jest truskawkowy,
w słoju
miodzik bardzo zdrowy,
naleśniki ze
śmietanką –
pyszne
będzie więc śniadanko!
Babcia chyba
z tym przesadza,
że tak
bardzo mi dogadza.
Bo też
obiad, bez dwóch zdań,
zawsze jest
z królewskich dań!
Tata w
pracy, mama w pracy –
rzadko mogę
ich zobaczyć;
a babunia
jest codziennie
i dba o mnie
wciąż niezmiennie.
Na niedzielę
też nie liczę,
że czas będą
mieć rodzice.
Tata żyje w
innym świecie –
chyba
mieszka …w internecie.
Rzecz dla
niego to nieznana,
aby wziął
mnie na kolana…
Taty świat
jest w komputerze.
Mama nawet w
święto pierze;
a ja pragnę,
aby była!
Żeby czasem
przytuliła…
Mama z tatą
ciągle w pracy –
a czy syn
coś dla nich znaczy?
Jak to
dobrze mieć babunię –
tylko ona
mnie rozumie.
Wie, że
wszystkie moje psoty,
to lekarstwo
na kłopoty.
- Psoty nie
są ciężkim grzechem –
babcia mówi
na pociechę.
Lepszej
babci w świecie nie ma –
chęć mi
przeszła do psocenia.
Z babcią
jestem do wieczora.
A gdy spać
przychodzi pora,
babcia czyta
mi książeczkę,
siedząc
obok, przed łóżeczkiem.
Dzisiaj mamy
Dzień Babuni,
dziadek kupi
jej perfumy.
Ja, gdy będę
kiedyś duży,
chcę pomocą
babci służyć.
Bardzo
kocham swą babunię,
bardziej
kochać…nikt nie umie!
Cezary Piotr Tarkowski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz