SAMOWOLNA WYCIECZKA
W Kościelisku pod Tatrami,
mieszka Wojtuś z rodzicami.
Wszędzie tutaj Wojtek mały,
jeździ autkiem na pedały.
Teraz Wojtek samochodem,
jedzie dróżka po Jagodę.
Ona weźmie hulajnogę
i wyruszą razem w drogę.
Nic nie wiedzą ich rodzice,
w jakie jadą okolice.
A ruszyli do pobliskiej
stąd…Doliny Kościeliskiej.
Już w tatrzańskiej są dolinie,
która z piękna w Polsce słynie.
Pną się tutaj stromo góry,
aż turniami drapią chmury.
Słychać w dole szmer strumienia,
który tańczy na kamieniach;
a po górskim jednym szczycie,
skaczą białe dwie kozice.
Skały w słońcu aż się mienią,
w dole hale się zielenią.
Widać na nich jest juhasa,
który owce swe wypasa.
Raptem w górach pociemniało,
a w dolinie tak zagrzmiało,
że się dzieci przestraszyły.
Jest ratunek. Juhas miły
zabrał dzieci do szałasu,
który stał na skraju lasu.
Przeczekały burzę dzieci
i znów słonko ostro świeci,
a dolinę tęcza spięła,
cudne barwy rozwinęła.
Piękny widok się roztacza,
lecz do domu pora wracać.
Droga jest do Kościeliska,
po tej burzy trochę śliska.
Powrót ciągle się wydłuża,
lecz czy winna temu burza?
W domach mamy rozpaczały,
gdzie się dzieci ich podziały.
Nie unikną teraz bury,
gdyż są groźne zawsze góry…
Głupie takie tajemnice,
kiedy martwią się rodzice;
bo musicie dzieci wiedzieć –
gdzie się idzie – mus powiedzieć!
Cezary Piotr Tarkowski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz