RYCERZ I IGŁA
(Rzecz miała miejsce w czas epidemii
hucpawirusa, kłamliwej pandemii.
Z przeziębienia zrobiono covida,
co w rządach nad światem żydom się przyda).
Był sobie rycerz waleczny i srogi,
więc inni trwożnie schodzili mu z drogi;
bo na turniejach nie było od niego,
w szrankach na kopie, rycerza lepszego.
Kochał huk armat i odgłos oręża,
dzielnie bił wroga i zawsze zwyciężał.
Gdy niegdyś zamek moc wrogów obległo,
od jego miecza stu wojów poległo.
Kiedy wojaczką powracał strudzony
i stawał dumny na moście zwodzonym,
na murach grzmiały salwami armaty,
to na cześć jego wznoszono wiwaty.
Uśmiechów damom woj nie żałował,
bo w zbroi pięknie się prezentował.
Zbroja się lśniła na nim wzorowo,
z wyjątkiem kroku, gdzie było brązowo.
Ta rdza brązowa z takiej przyczyny,
że zbroję zżerały rycerskie szczyny.
Bo choćby trząchał rycerz ze znojem,
to kropla szczochów wpadała w zbroję.
Wymyślił parchaty światową zarazę
i wszystkim Gojom wierzyć w nią każe.
Wprowadził terror namordnikowy
i kłamstwa wpaja w gojowskie głowy.
W grodzisku gawiedź zamaskowana,
maska to bowiem – atrybut barana.
Lecz rycerz ma w hełmie ruchomą przyłbicę,
z zakrytą gębą przemierzał ulice.
Rycerz się nie bał strzał, halabardy,
taki zeń wojak był mężny i hardy.
Lecz kiedyś rycerz nasz przeżył katusze,
bo w bitwie ranny raz został w paluszek.
Błękitna cieknie krew z palca rycerza,
medyk w te pędy do niego więc zmierza.
I pielęgniarka w doktora gna ślady,
bo woj choć dzielny – jest słaby i blady.
Z apteczki siostra wyjmuje bandaże,
a medyk zastrzyk jej robić już każe.
I teraz rycerz – choć chłopem był wielkim –
zemdlał na widok… malutkiej igiełki.
Bo choć ta igła jest mniejsza od mieczy,
to może zakończyć żywot człowieczy.
Rycerz nasz wiedział, co zastrzyk ten znaczy,
bo wymyślony przez żydów-bogaczy.
Ampułka zawiera formaldehydy,
metale ciężkie i inne ohydy.
Jest to trucizna, z powolnym działaniem-
tak ludzkość mordują masońscy dranie.
Rycerz nasz leży omdlały w zbroi,
by go zaszczepić, konował się dwoi.
Siostrzyczka też czyni cuda niewida,
bo głupia wierzy w jakiegoś covida.
Chce ściągnąć portki stalowe rycerza
i wstrzyknąć „szczepionkę” w dupę żołnierza.
Ciało rycerza, w zbroję zakute,
łatwo nie przyjmie szczepionki zatrutej.
Wtem rycerz się ocknął , czując się zdrowy
i mieczem odciął medyczne dwie głowy.
Zrobiono trupom medyczne dwie sekcje,
no i stwierdzono covida infekcję.
Nie ważna była głów amputacja,
covid to przecież jedyna racja.
Tu jak widzimy, jasno wynika,
że najważniejsza jest statystyka.
Rycerz zachować ma tajemnicę
i nie może wychodzić on na ulicę.
Musi polubić ciszę domową,
bo kwarantannę ma covidową.
I teraz przyszła straszna ta chwila,
bo musiał z przymusu iść do cywila.
Nie chciał „szczepionki”, więc nie ma roboty.
Popadł wnet w nędzę, ma same kłopoty.
Teraz gdy gawiedź otumaniona,
musi być cała wnet zaszczepiona.
Szczepionka ma tylko jedną wszak rację-
rozpocząć światową depopulację.
A teraz posłuchaj mnie mały smyku-
unikaj jak ognia wszelkich zastrzyków.
Masz gryźć i kopać, używać siły,
by cię kurwiska nie „zaszczepiły”.
Lecz kiedy cię zwiążą, zakują w kajdany,
zapamiętaj „szczepiące” cię damy.
I jak rycerz, gdy śmierć zajrzy ci w oczy,
poderżniesz gardziołka i nikt ci nie skoczy!
Dyżurny Psychiatra Kraju
Cezary Piotr Tarkowski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz