NIESFORNY LISEK
Oto mały lis Mikita –
krótki rozum, duża kita.
Tak określić można tego,
liska często niesfornego.
Co się tyczy niesforności,
brzydką cechą jest młodości;
Lecz uwagę wszystkim zwracam,
że niesforność nie popłaca.
Sami zresztą zobaczycie,
co zdarzyło się Mikicie.
Dnia pewnego, lisia mama,
wyjść musiała z domu sama,
więc tak mówi do Mikity:
- Jeśli nie chcesz być gdzieś zbity,
niech nie przyjdzie ci do głowy,
by samotnie iść na łowy!
Siedzi lisek i się nudzi.
Nuda zawsze licho budzi,
a to szepce mu do ucha,
aby mamy nie posłuchał.
Wtem wypatrzył w polu gąski.
- Oj apetyt mam niewąski.
Gęś przysmakiem jest Mikity –
będzie obiad znakomity!
Lis narobił sobie smaku,
pędem ruszył do ataku.
Lecz te gęsi, to nie wrony,
przystępują do obrony.
Już się pastwią nad Mikitą
i gdzie można, lisa szczypią;
i po grzbiecie i po kicie,
by nauczkę dać Mikicie.
Chwilę później, lis się skrada,
do kurzego w polu stada.
Kura mniejsza jest niż gąska,
a też pyszna z niej przekąska!
Lecz nasz lis nie zauważył,
że tu kogut jest na straży.
Ten rozprawił się wnet z liskiem
i Mikita uciekł z piskiem.
A co na to powie mama?
Cała pupa podziobana!
- los mi sprzyja dziś łaskawie,
bo się kaczki pławią w stawie.
- Mogę trochę się zamoczyć,
bo do wody trzeba skoczyć.
- Nawet z głębią się dziś zmierzę,
aby pyszną mieć wieczerzę!
Skok nie wyszedł mu dokładnie,
aż się lisek znalazł na dnie.
I rozpierzchły się te kaczki,
bo to świetne są pływaczki.
Lis za ogon ciągnie kruka,
awantury znowu szuka.
A kto szuka, ten znajduje –
kruk mu przecież nie daruje.
- Ty łobuzie, ty szczeniaku!
Kruk przystąpił do ataku.
Teraz przyszła na to pora –
lis ofiarą…z agresora.
Chwilę później, na polanie
lis rozpoczął polowanie.
Upór liska nie ma końca –
teraz ściga on zająca.
Lis moresu się nauczył,
bowiem zając sprytnie kluczy.
Wtem przed drzewem skręcił w lewo,
a lis wyrżnął łebkiem w drzewo.
Wreszcie mama tego lisa,
odnajduje syna dzisiaj.
Łka Nikita i się kaja,
bo go mama strasznie łaja.
Po burzliwej reprymendzie,
lisek grzeczny teraz będzie.
Ku przestrodze jeszcze powiem,
Wam ludowe to przysłowie:
- Kto nie słucha się mamusi,
ten psiej skóry słuchać musi!
Cezary Piotr Tarkowski
_3.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz