W
DZIEŃ DZIECKA
Latem na wsi, jest wspaniale
i nie nudzi mi się wcale.
Tatuś kupił mi kucyka,
więc na łące kucyk bryka.
Co dzień wielu rówieśników,
jeździć chce na mym kucyku.
Kuce mniejsze są niż konie,
więc od jeźdźców są zmęczone.
Nie marzyłem o karecie,
lecz wóz przydałby się przecież.
Wtedy można by dróżkami,
w las wyruszyć z dzieciakami.
Dziadziuś świetnym jest stolarzem,
wiedział dobrze o czym marzę.
Raz w Dzień Dziecka, pięknym rankiem,
dziadek zrobił niespodziankę.
Gdym kucyka już nakarmił,
dziadek wziął mnie do stolarni.
Tam, na czterech małych kołach –
stoi bryczka na resorach!
Na niej małe są ławeczki –
powóz dobry na wycieczki.
Każde kółko ma opony –
kuc nie będzie przemęczony!
Wnet przybiegły wszystkie dzieci,
a mój pojazd aż się świeci.
Podziwiają:- ale bryka!
- Trzeba zaprząc w nią kucyka!
Zapraszają aż siedzenia,
więc wsiadamy. – Do widzenia!
Ruszyliśmy drogą polną
i choć bryczka jedzie wolno –
podziwiamy okolicę,
gdzie atrakcji sam nie zliczę.
Na Lubelskiej tu Wyżynie,
nasza wioska z piękna słynie.
Oto rzeka jest Bystrzyca,
której błękit nas zachwyca.
Dalej zalew, tak jak rzeka,
swoim pięknem nas urzeka.
Zemborzycki Zalew słynie,
w okolicy i Lublinie.
Oglądamy teraz z bliska,
piękne plaże, kąpieliska.
A tam dalej, gdzieś po toni,
wiatr żaglówkę żwawo goni!
Fajna jazda jest pobrzeżem,
Trynitarską widać Wieżę.
A więc Lublin widać z dali,
lecz czas wracać, bośmy mali.
Już minęło sporo czasu,
więc wracamy skrajem lasu.
Ptaków leśnych nikt nie zliczy,
czuć cudowną woń żywicy.
Nie minęło pół godziny
i już wioskę swą widzimy.
W słońcu domów lśnią dachówki –
zadzieramy w górę główki,
bo tu bociek nad łąkami,
więc lot boćka podziwiamy.
A na skraju naszej wioski,
jest kapliczka Matki Boskiej.
Dalej pola, ziemia żyzna –
jest to nasza Ojcowizna…
Cudna jest Lubelska Ziemia,
a piękniejszej chyba nie ma!
Świetna była to wycieczka,
w ten czerwcowy nasz Dzień Dziecka.
Po obiedzie, na tarasie,
w kakaowej tort był masie.
Mamy nam zrobiły party –
były śmiechy, były żarty.
Ubawiły się dzieciaki.
A ja wniosek zgłaszam taki,
by Dzień Dziecka był dla brzdąców –
zasadniczo…raz w miesiącu!
Cezary Piotr Tarkowski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz