DWA ZEGARY
Odmierzają czas zegary –
jeden nowy, drugi – stary.
Stary miejsce ma na ścianie
i oznajmia czas bim – baniem.
Jakże piękny jego ton –
co godzinę: bim, bam, bom!
Nowy stoi na stoliku,
przy kanapie w saloniku.
Cichuteńko sobie tika –
rolę pełnić ma budzika.
Ścienny pięknie wyrzeźbiony,
przód - kryształem ma oszklony;
a wahadło – krokiem równym
znojnie liczy w takt sekundy.
Kiwa tak się bez wytchnienia –
jest serduszkiem urządzenia.
Budzik pyta: - Pańskim zdaniem –
po co komuś to bim – banie?
Choć najlepiej nakręcony –
wcale pan nie umie dzwonić!
- Moje głośne tu bim – banie,
uświadamia przemijanie…
Stary zgrzytnął obruszony,
jakby nie był oliwiony.
Lecz ważniejszy jednak budzik,
bo ja budzę rano ludzi.
I to faktem jest bezsprzecznym –
budzik bardziej pożyteczny!
Starszy na to: - Ale kpiny!
aż skrzypnęły w nim sprężyny.
Mam ja inne też zalety,
których nie zna pan, niestety:
- Gdy pociągnąć mnie za sznurek,
to wnet zabrzmi tu mazurek;
najpiękniejszy ze wszystkiego –
nasz Mazurek Dąbrowskiego!
- Ale pan jest staromodny
i w obsłudze niewygodny.
Jeśli pana, drogi panie –
nie nakręcą, to pan stanie…
Ja zaś jestem w ciągłym ruchu,
bo baterie mam w swym brzuchu!
Tu wtrąciła się komoda:
- Na antyki teraz moda!
Przy okazji dodać muszę –
kto ma serce – ten ma duszę.
Serce fika, serce bije –
więc nasz stary zegar… żyje!
Do salonu weszła dama,
w swych starociach rozkochana;
wzięła budzik ze stolika.
Stolik szepnął do budzika:
- Dość już mamy pańskich fochów –
do sypialni, budzić śpiochów!
Pan pasuje tu niestety,
jak wół ślepy do karety…
Do młodzieży mam przesłanie:
Starszym daj uszanowanie.
Bądź też bardziej ułożony,
kiedy trafiasz na salony!
Cezary Piotr Tarkowski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz