wtorek, 9 stycznia 2024

PODBOJE ZIMY

 

PODBOJE  ZIMY

Gdzieś w Arktyce, świecie chłodów,

gdzie ojczyzna wiecznych lodów,

mroźnych wichrów też kraina-

tam na stałe mieszka zima.

 

To polarna jest królowa,

bardzo groźna i surowa.

Jej kunsztowne, białe szaty

srebrem tkane- to brokaty.

 

Włosy skrzą się srebrnym szronem,

a na głowie ma koronę.

Nie ma złota w tej koronie,

lecz brylanty w lód wtopione.

 

Gdy polarny dzień nastaje,

i lodowa czapa taje,

zima nie jest tak dotkliwa,

bowiem wtedy odpoczywa.

 

Lecz dzień tutaj trwa pół roku,

później wszystko niknie w mroku.

Noc otwiera swe podwoje-

zima rusza na podboje.

 

Otoczona żywiołami,

jej srogimi rycerzami,

w ruch wprowadza ich rydwany,

zaprzężone w huragany.

 

Tu marszałkiem rzeczywistym,

jest jak zawsze mróz siarczysty.

Rządne również są przygody,

szeregowe mniejsze chłody.

 

Zasłaniają już przyłbice,

groźne wichry i śnieżyce.

A na morza ruszą sztormy-

już ich słychać ryk potworny.

 

By podkreślić zimy grozę,

rozświetlają niebo zorze.

Kolorowe to zjawisko,

tworzy piękne widowisko.

 

Sroga zima ma taktykę-

trzyma w ryzach swą Arktykę.

I lodowym wielkim miechem,

mrozi wszystko swym oddechem.

 

Na Arktyce nie przestaje-

chce zdobywać inne kraje.

Stąd wysyła swych rycerzy,

by z jesienią wnet się zmierzyć.

 

Już z nadejściem października,

tu i ówdzie mróz przenika.

A z początkiem listopada,

aż za Tatry się zakrada.

 

W górach zima, w listopadzie,

grubą warstwą śniegu kładzie.

I dopiero wczesnym majem,

śnieg ten w słońcu szybko taje.

 

Ciągłe trwają przepychanki-

atak idzie z wschodniej flanki.

Wreszcie wraz z miesiącem grudniem-

marsz zwycięski na południe.

 

Od Syberii aż po Chiny,

nie zatrzyma nikt już zimy.

W Ameryce, wprost z Alaski,

chce się przebić do Nebraski.

 

Aby podbić Europę,

wprzód w Laponii stawia stopę.

Gdy Półwysep zmrozi Kolski,

chce się dostać wnet do Polski.

 

Zanim spadną większe śniegi,

pędzą wichry na przeszpiegi.

Nocą mrozek ścina błota,

by w dzień znów wróciła słota.

 

W czasie gdy najdłuższe noce,

zima zbiera swoje moce.

Już baryczne wyże tworzy,

w wyżach wtedy mróz się sroży.

 

Idzie front atmosferyczny,

z nim rozległy wyż baryczny.

Wyż baryczny pręży bary-

frontem gna na Baleary.

 

Lecz mu stanął już na drodze-

niż baryczny- gniewny srodze.

Front utworzył nad Alpami,

by posypać tam śniegami.

 

Gdy wyż z niżem się spotkają,

wnet za bary się chwytają.

Każdy bary swoje pręży-

jeden musi z nich zwyciężyć!

 

Tak powstają huragany,

z obfitymi śnieżycami.

Aż szalały barometry-

puchu spadło ze dwa metry.

 

Na poprzedni, już zlodzony,

śnieg spadł sypki i zmrożony.

Z takiej właśnie to przyczyny,

będą schodzić z gór lawiny.

 

Cofnął się wyż zwyciężony,

lecz niż też jest osłabiony.

Front skierował ku północy,

sypiąc śniegiem, z wolna kroczy.

 

Niż ten zwany już tyrolskim,

dotarł wnet do naszej Polski.

I od Bugu, aż ku Odrze-

śniegiem darzy kraj nasz szczodrze.

 

Tu zawieje, tam zamiecie-

jak jest zimą- sami wiecie.

Kiedy zima się oddali?

Trzeba spytać się górali!

 

-Oj, panocku, zima zniknie,

kiedy krokus nam zakwitnie.

Będzie trwała bezlitosna,

aż przepędzi precz ją wiosna!

    Hej!

 

    Cezary Piotr Tarkowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

PIERWSZY DZIEŃ FERII KOTA PROTA

  PIERWSZY DZIEŃ FERII KOTA PROTA   Jutro ferie już zimowe. Prot ma plan wiec co się zowie. -Co tam szkolne lodowisko- jedzie ko...