środa, 8 lipca 2020

PREZYDENT A PREZYDENT


PREZYDENT  A  PREZYDENT

       Według chazarskiej propagandy, a właściwie odgórnie lansowanej i wmuszanej w Polaków lucyferycznej „prawdy”, największymi przyjaciółmi Narodu Polskiego, są żydzi. Natomiast według tej samej plugawej propagandy, największymi wrogami wielkiego Narodu Słowiańskiego jakim jesteśmy, są inni Wielcy Słowianie – Rosjanie. Spójrzmy nie na zawsze kłamliwą żydowską gadkę, tylko na fakty.
         Kiedy zapytać przeciętnego „warszawiaka”, kto był najwybitniejszym, najlepszym prezydentem Warszawy, to rozdziawi gębę i może wymieni jakiegoś rokowego wyjca, bo wiedzieć nie będzie. Trafiając z takim pytaniem na Chazara, to ten bez zająknięcia odpowie, że Hajka Grundbaum albo jej następca. Prawdziwy warszawiak starej daty powie, że najwspanialszym prezydentem był Stefan Starzyński.
          Fakt, że Starzyński był Wielkim Polakiem i prezydentem. Ale zasłynął głównie z tego, że nie nawiał we wrześniu 1939 jak cała banda piłsudczyków, ale podjął się obrony stolicy przed Niemcami. Nie przed jakimiś tam nazistami, tylko przed niemieckimi zbrodniarzami. Wcześniej był dobrym gospodarzem miasta, ale moim osobistym zdaniem, obrona Warszawy powinna być przerwana dużo wcześniej, ponieważ ta walka bez szans powodzenia nie miała sensu. Zdradził nas Zachód (jak zawsze bez wyjątku) i po 17 września nie było już żadnej nadziei. Był odpowiedzialny za ogromne i nie potrzebne straty wśród ludności cywilnej. Zawsze giną najwybitniejsi Polacy. Och, jak oni przydaliby się dzisiaj!
          Pragnę uświadomić, że najwspanialszym prezydentem Warszawy był wróg - Rosjanin, Sokrates Starynkiewicz. Kiedy przejął on funkcję prezydenta, Warszawa była organizmem bardziej wiejskim, niż miejskim. Ciemne nocą ulice, gdzie łatwo było zarobić cegłówką w czaszkę, drogi na których grzęzły furmanki, a ludzie brnąc w błocie po kolana gubili ciżemki. Do tego błoto wymieszane było z ekskrementami wylewanymi z nocników wprost na ulicę. Brud i smród. Dziś jest tylko brud moralny wprowadzany przez dzicz chazarską. Dlatego, obecnie każdy Chazar zostający prezydentem Warszawy, urzędowanie rozpoczyna od otoczenia się wokół innymi Chazarami i totalną grabieżą miasta, oraz jego polskich mieszkańców. Nie Chazarów, bo ci są stale uwłaszczani naszym kosztem.
           Sokrates Starynkiewicz, jako Słowianin i rosyjski szlachcic, miał ogromne poczucie obowiązku i potrzebę wykazania się dobrem i sumiennością podczas pełnienia obowiązków. Streszczając, w ciągu 17 lat pełnienia urzędu od 1875 do 1892 r. z Warszawy, prowincjonalnego miasta Europy, zrobił wspaniałą metropolię, nazywaną już za jego prezydentury Paryżem Północy.
          Starynkiewicz zaczął od budowy kanalizacji i wodociągów. Była to tak ogromna inwestycja, jak obecnie wybudowanie kilkunastu elektrowni jądrowych. Pragnę dodać, że licząc się z ogromnymi kosztami, Sokrates Starynkiewicz, każdy swój projekt poddawał pod DYSKUSJĘ PUBLICZNĄ, a więc w sposób jak najbardziej demokratyczny, dziś w chazarskiej „demokracji” absolutnie nie praktykowany. Robił to przy pomocy prasy, polskiej prasy. Żydzi nie mieli jeszcze monopolu na media. Prawie nie było żydowskich kamienic, co jest faktem historycznym. Dziś się okazuje w sądach, że wszystkie kamienice były żydowskie. Polacy nie mieli nic.
          Oprócz kanalizacji i wodociągów, które znakomicie Warszawie służą do dziś, Sokrates Starynkiewicz utwardził ulice i wybudował wiele innych, zupełnie nowych, nadając nowy kształt urbanistyczny stolicy, oświetlił miasto przy pomocy latarni gazowych i wybudował gazownię, która dziś niszczeje nie dlatego że jest nikomu nie potrzebna. Ten wspaniały zabytek, zresztą nie tylko ten, niszczeje, by Polacy o Starynkiewiczu zapomnieli. Bo dziś każdy rządzący złodziej, lub złodziejka kradnie nie tylko dla siebie. Teraz to są całe bandyckie szajki, prawnie umocowane chazarskie klany  okradające  Warszawę i inne miasta Polski. Skala tego złodziejstwa jest niewyobrażalna i nie liczy się już w miliardach. To są biliony rocznie.
         Sokrates Starynkiewicz był prekursorem komunikacji miejskiej w Warszawie. Zaczął od tramwajów konnych. Wkrótce, na tych szynach zaczęły jeździć wozy elektryczne. Trudno wymienić wszystkie zasługi Starynkiewicza, ale trzeba wiedzieć, że stworzył on doskonałe warunki do rozwoju handlu i rzemiosła. Za jego prezydentury w Warszawie powstało kilkanaście zakładów przemysłowych.
          Powstaje pytanie: skąd na to wszystko pieniądze? Odpowiedź jest prosta. Wystarczyło nie kraść, a dawać! Oczywiście były podatki i opłaty, ale nie tak bandyckie jak obecnie. Warszawą rządzili uczciwi ludzie, Polacy. Starynkiewicz był tylko urzędnikiem koordynującym całość.
         Sokrates Starynkiewicz, Rosjanin, a więc  wróg straszliwy, stale pomagał biednym warszawiakom. Z własnej kieszeni utrzymywał kilka rodzin. Od początku swej prezydentury, Starynkiewicz należał do Warszawskiego Towarzystwa Dobroczynności i przez kilka lat przewodniczył jego Wydziałowi Tanich Kuchni. Nie rozpisując się specjalnie, Starynkiewicz na pomoc charytatywną sprzedał osiem majątków ziemskich odziedziczonych po ojcu. Dziś dla grabieżców Warszawy i warszawiaków brzmi to jak dobry dowcip. Bo nie po to bydlę dopycha się  do koryta, by coś dać. Dziś trzeba kraść i rabować! No, ale Rosjanin, to też głupi Goj!
         Niewiele osób wie, dlaczego do czasów niemal współczesnych była ogromna różnica kulturowa między Warszawą lewobrzeżną a Pragą. Między ludźmi z Wołomina, Marek, Zielonki, Ząbek i innych miejscowości położonych za warszawską Pragą, a mieszkańcami np. Błonia, Sochaczewa, Grójca. Piaseczna itd. leżących po lewej stronie Wisły. Jeszcze do niedawna, na Pradze i w wymienionych miasteczkach po prawej stronie Wisły, łatwo było zarobić w głowę, zostać okradzionym itp., a po lewej stronie Wisły ludność jest grzeczna, uprzejma, taka jak w innych częściach Polski. Otóż za swoich rządów Starynkiewicz, na mocy specjalnego rozporządzenia eksmitował wszystkich podejrzanych typów na Pragę i do okolicznych miasteczek, gdzie budował im baraki. Dlatego lewobrzeżna część stolicy, była niemal pozbawiona elementu kryminogennego, w przeciwieństwie do prawobrzeżnej Warszawy. A więc Starynkiewicz budował pierwsze mieszkania socjalne. A ile takich mieszkań wybudowała Hajka Gronkiewicz? A czy żydowski prezydent Trzaskowswki rozpoczął budowę choć jednego budynku socjalnego, chociaż jakiegoś baraku? No cóż, mieszkania socjalne, to koszty. Lepiej więc pieniądze ładować w remont kamienic, by przekazać te budynki swoim, żydom z całego świata, rzekomym spadkobiercom.
         Szczerze mówiąc, czytając o Panu Starynkiewiczu, czerpiąc wiedzę na temat naszego rosyjskiego wroga z wielu źródeł, to trzeba stwierdzić, że nie do końca był on taki w porządku. Otóż przekręcił własną córkę zabierając jej kilkanaście tysięcy rubli w złocie i przekazał do Kasy Miejskiej na kupno dragi, czy jakby dzisiaj powiedzieć pogłębiarki, która ułatwiała pobór wody z Wisły do stacji filtrów.
        To skubaniec, mało rodzinny chyba. Dziś byle wójt na posag córki kradnie kilkanaście milionów. A współcześni prezydenci? Miasto jest otoczone kilkunastoma tysiącami przepysznych rezydencji w których nikt nie mieszka. Po co drażnić Polaków? Jak już okradną nas ze wszystkiego, to chazarskie ryje się tam ukażą. Choć nie koniecznie, bo zbliża się kres chazarskich rządów na świecie. Diabelstwo bowiem, nie ma szans konfrontacji z Panem Bogiem. Nie ich bogiem lucyferem, ale Jezusem Chrystusem, Królem Polski.
        Pisząc ten tekst, opierałem się głównie na książce pt. „Warszawa i jej prezydenci” autorstwa p. Elżbiety Paziewskiej. Kilkunastu Czytelnikom wysłałem tę pięknie wydaną książkę, choć z autorką nie ze wszystkim się zgadzam. Za dużo niskich ukłonów, dygnięć i dupolizania żydom. Ale ogólnie, jest to praca bardzo dobra, a książka pięknie wydana. Gratuluję autorce, pięknego języka i ogromu pracy włożonej w dzieło. Gratuluję też wiedzy i umiejętności dyplomatycznych. Bo ze mnie dyplomata jak z koziej dupy trąba. Przede wszystkim pisząc o prezydentach od razu wywaliłbym prawdziwe nazwisko i bydlęce pochodzenie. Co i ile ukradł, bo to są lucyferianie. No ale pani Elżbieta ujęła też przedostatnią prezydentkę, Hajkę Grundbaum. No i cóż tam pani Ela o niej napisała? Prawie nic, raptem w książce liczącej ponad 250 str. jedną stronę. - Ludzie, bo co można o niej napisać pozytywnego?
         No cóż, jej rodacy mogą, bo zrobiła dla nich wiele przekazując kilka tysięcy nieruchomości, a obecny prezydent robi wszystko, by te nieruchomości nie wróciły do prawowitych polskich właścicieli. Za jej prezydentury, wszystkie kamienice w Warszawie okazały się żydowskie. Inna sprawa, że tych „spadkobierców” nikt w Warszawie nie widział, ani oni nigdy Warszawy nie widzieli. Ale to sprawa inna. Złodziej siedzi w Ameryce i liczy zrabowaną Polakom kasę. Poza tym, tego się nie mówi, ale Warszawa jest bankrutem. Hajka na remonty kamienic dla żydów i pensyjki dla swojej urzędniczej bandy nabrała tyle miliardów kredytów, że sam Rockefeller zaczął się martwić, czy wystarczy mu jego lichwiarskiej kasy. Co jak co, ale urzędasów w kombinacie Hajki Grundbaum vel Hanny Gronkiewicz-Waltz nie można się doliczyć. Podobnie jak w Chinach trudno jest podać dokładną liczbę pogłowia pierdzistołków, ponieważ każdego dnia ich przybywa. Ostatnia liczba jaką pamiętam, to 6,5 tysiąca. Ale to było kilka lat temu. A co robią ci urzędasy? Otóż jako jednostka nadrzędna, oni koordynują pracę podrzędnych Urzędów Dzielnicowych i różnych fili Urzędu Stołecznego porozrzucanych po całej Warszawie. Tak że Trzaskowski ma kim zarządzać. Ta armia urzędasów, stanowi obecnie największy zakład „pracy” w Polsce. Kombinat większy niż niegdyś Huta Katowice. Tylko że Huta Katowice produkowała stal i dzięki tej produkcji Polska się bogaciła. Urzędasy produkują tony nikomu nie potrzebnych papierów i stanowią element pasożytniczy na żywej tkance warszawiaków.
        No dobrze, ale czego dokonała Hajka dla warszawiaków, oprócz wywłaszczania Polaków ze wszystkiego? No, Hajka jako katoliczka wyznania mojżeszowego, wybudowała warszawiakom 2 meczety. Wywala 40 tysięcy Polaków na bruk z kamienic, bo te kamienice polskie już nie są. W Warszawie nie ma już prawie polskich gruntów! W zamian za to mieliśmy kilka parad dla zboczeńców, tęczę dla pederastów, świetlistą menorę na całym Pałacu Kultury i stałą, niczym nie pohamowaną grabież. W końcu obrzezany małżonek ma odpowiednią „firmę” i wszystko jest zgodnie z prawem talmudycznym. Rządy Hajki Grundbaum, a teraz Trzaskowskiego, nieuchronnie prowadzą miasto do bankructwa. Wszędzie widać świadome marnotrawstwo, wyrzucanie pieniędzy w błoto. Szkoda gadać, szkoda tylko nerwów, bo nic się nie zmieni. Co prawda   zakończyła swoją kadencję jako największa złodziejka, marnotrawca i szkodnik w historii miasta bez pociągnięcia do odpowiedzialności i żadnej kary. Ale tragiczna sytuacja się nie zmieni, ponieważ następca Bufetowej usiłuje prowadzić politykę swojej poprzedniczki. Nie zwraca Polakom mieszkań w „sprywatyzowanych” kamienicach wyrzuconym na bruk. Nie robi tego dobrowolnie. Bardzo często ci wyrzuceni ludzie, albo ich ojcowie, czy dziadkowie, własnoręcznie odbudowywali te kamienice od podstaw tyrając od rana do wieczora za miskę zupy i kromkę chleba. Ci ludzie nie narzekali, ponieważ byli przekonani, że harują dla Polski, dla siebie. Teraz zmuszeni są o domaganie się swojego w talmudycznych sądach. Takie sprawy trwają po kilka, kilkanaście lat i rzadko kończą się sprawiedliwym rozstrzygnięciem. Bo sądy w Polsce są jakie są. Sędziowie, to „kasta szczególna”. To kasta talmudycznych „nadludzi”, a my zgodnie z założeniami Talmudu jesteśmy tylko „bydłem w ludzkich skórach”. Do tego jednym z podstawowych założeń Talmudu, jest twierdzenie, że „każda majętność jest własnością żydów, a jeśli jakaś majętność znajduje się jeszcze w rekach Gojów, to tylko chwilowo”.
                  Oczywiście jakiekolwiek porównanie pana prezydenta Starynkiewicza, przedstawiciela okupującego nas wrogiego mocarstwa do Trzskowskiego, przedstawiciela narodu „wybranego” nie wchodzi w rachubę. To zbyt wielka przepaść. To porównanie wygląda tak, jak by porównać Starynkiewicza do elementu który Starynkiewicz wysiedlił z Warszawy na Pragę. Ja oczywiście nie mam nic do współczesnych mieszkańców Pragi, ponieważ wielokrotnie przekonałem się, że Prażanie to ostatni prawdziwi warszawiacy, reprezentujący kulturę przedwojennej stolicy, prawdziwi Polacy w odróżnieniu od chazarskich potomków zamieszkujących obecnie Centrum i niemal wszystkie kamienice wzdłuż Traktu Królewskiego. Tak, tak, w Centrum zamieszkuje coraz mniej Polaków, którzy wysokimi kosztami czynszów i metodami administracyjnymi są rugowani poza Warszawę, lub na jej obrzeża. To się odbywa bardzo powoli, ale systematycznie. Np. wzdłuż Traktu Królewskiego, remontuje się niemal wszystkie kamienice, uprzednio przesiedlając ludzi do mieszkań zastępczych  w odległych dzielnicach. Sam widziałem przeróbkę kilku mieszkań przy Nowym Świecie na jeden apartament. I tak w całej kamienicy. Nie robi się tego jednocześnie we wszystkich budynkach, by przekręt nie rzucał się w oczy. I co? Może taki apartament zakupi Polak który pracuje przy takim remoncie, albo kasjerka z Biedronki? Kasjerka nie zarobi na 10 m. kwadratowych takiego apartamentu przez całe swoje życie. Polak na takie mieszkanie musiałby pracować 100 lat! Taki apartament może sobie zakupić tylko lichwiarz, lub złodziej wysokiej klasy z odpowiednim, chazarskim pochodzeniem. Ale powróćmy do tematu, bo choć nie ma jak porównać prezydenta słusznego pochodzenia do krwiożerczego Rosjanina, to by sprawiedliwości stało się zadość, trzeba wymienić jakieś zasługi tego pierwszego. Jedyne zasługi Trzaskowskiego jakie można wymienić, to propagowanie satanistycznej ideologi LGBT i gender. To bardzo ważne, bo trzeba zmienić polską kulturę i moralność opartą na prawie naturalnym wypracowaną i pielęgnowaną od setek pokoleń na nowe formy, by żydowskim dzieciom można było na żywych przykładach wyjętych z tzw. marszów równości pokazywać roznegliżowane, wytatuowane, zboczone małpy na smyczach jako talmudyczne „bydło w ludzkiej skórze”. Bo tylko do tego ma to służyć. Dzieci mają zbyt słabo wyrobioną wyobraźnie, a Polacy mieli zawsze wyższą kulturę niż żydzi. Teraz nie potrzeba już trenować wyobraźni, wystarczy tylko sfilmować uczestników marszów dla zboczeńców. Tak, tu Trzaskowski odniósł wielki sukces. Natomiast dzięki awarii oczyszczalni ścieków w Warszawie, z którą Trzaskowski nijak nie mógł sobie poradzić, to warszawskie ścieki, wraz z rynsztokową ideologią i całym smrodem rozeszły się po Polsce. O innych sukcesach Trzaskowskiego nie słyszałem. Może tylko to, że miał zamiar postawić w Warszawie 666 ławek dla lesbijek i pederastów. Dlaczego 666 a nie 555? Ano dlatego, że 666, to cyfra szatana. Ja oczywiście jestem za postawieniem w Warszawie kilku tysięcy ławek, ale dla ludzi, nie dla zboczeńców.
                   Intensywnie myślę, ale jakoś nie mogę sobie przypomnieć jeszcze jakiegoś sukcesu Trzaskowskiego. No może tylko opieka nad donosicielami, kapusiami z okresu żydokomuny. No cóż, mame była donosicielką, to jest nauczony szacunku dla donosicielstwa. Co jeszcze? A, podniósł koszty wywozu śmieci o kilkaset procent, by mieć na nagrody dla siebie i sobie podobnych, by móc wyjechać z jakąś kochanicą do Ameryki Południowej i używać żywota doczesnego kosztem emerytów i rencistów.
                   Ogólnie rzecz ujmując, nie mogę patrzeć na cyniczną mordę Trzaskowskiego i ten jego ironiczny, lekceważący, pełen pogardy do zwykłych  ludzi, do Polaków uśmieszek. Ale mam do niego odrobinę szacunku. Bo facet ma ambicję. Ma ambicję, ponieważ chce zostać prezydentem nie tylko zdegenerowanej Warszawy, ale całej Polski. Chce swoje rynsztokowe ideologie wprowadzać w całym kraju. Do tego ma zamiar wprowadzić przymusowe szczepienia przeciw życiu całego Narodu Polskiego. Oczywiście że te wszystkie szczepionki są przebadane tylko pod względem skuteczności depopulacyjnej, ale tu widzę jeszcze jedną zaletę charakteru Trzaskowskiego.  Wiadomo bowiem, że szczepionkę na hucpawirusa nafaszerowaną metalami ciężkimi produkuje niejaki Bil Gates, a więc z pochodzenia Chazar. To bardzo ładnie ze strony Trzaskowskiego, że chce wspomagać biednego multimiliardera z naszej kieszeni. Świadczy to o solidarności narodowej, czego nam Polakom niestety brakuje.
      No więc pan Trzaskowski jako wielki „Polak” kandyduje na stolec prezydencki. Jego kontrkandydatem jest dotychczasowy prezydent. Ja tu pragnę zaznaczyć, że nie jestem zwolennikiem pana Dudy, ponieważ Duda podczas swojej prezydentury popełnił zbyt wiele zamierzonych i nie zamierzonych błędów. Jednakże porównanie kandydatury Dudy do Trzaskowskiego, wypada jak porównanie dokonań prezydenta Sokratesa Starynkiewicza do żydowskiej przyjaciółki Polaków Hajki Gronkiewicz. Ja Trzaskowskiego widzę jedynie jako prezydenta celi w Sztumie lub innych Wronkach.
                   Boże, strzeż Polskę od chazarskich przyjaciół, bo swoich wrogów to my znamy. Czasami można się z nimi dogadać. A jeśli chodzi o wrogów i fałszywych z natury przyjaciół, to łezka się kręci przy wspomnieniu wielkiego prezydenta Sokratesa Starynkiewicza. Aż się chce krzyknąć: Boże chroń cara! Sokratesie Starynkiewiczu wróć!!!

Dyżurny Psychiatra Kraju,
Cezary Piotr Tarkowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

PIERWSZY DZIEŃ FERII KOTA PROTA

  PIERWSZY DZIEŃ FERII KOTA PROTA   Jutro ferie już zimowe. Prot ma plan wiec co się zowie. -Co tam szkolne lodowisko- jedzie ko...