sobota, 21 grudnia 2019

W WIGILIJNY WIECZÓR


W WIGILIJNY WIECZÓR

Gdzieś w dalekiej Palestynie,
Gród Betlejem cudem słynie.
Rodzi się dziś nam Pan Świata -
Wszystkich ludzi będzie bratał.


Idą Mędrcy przez bezdroże,
By powitać Dziecię Boże.
Gwiazda świeci jasno z nieba,
W którą stronę nam iść trzeba?


Narodził się Jezus mały,
By świat stał się doskonały.
A Trzech Króli w małej szopce,
Daje cześć przed małym chłopcem.


Dziś czekamy pierwszej gwiazdy,
By radować się mógł każdy.
Wypatrują wszystkie dzieci,
Kiedy gwiazda ta zaświeci.


- O, już błyszczy jak należy!
Można zasiąść do wieczerzy.
Wielka w domach naszych radość
I tradycji będzie zadość.


Aż dziw bierze inne kraje,
Na te polskie obyczaje.
Stół nakryty należycie,
Jedno wolne jest nakrycie.


Bo gdy przyjdzie ktoś zdrożony,
(Choćby całkiem nieznajomy,
To jest naszą powinnością
Dać gościnę takim gościom).


Na początku, mama z tatkiem,
Zawsze dzielą się opłatkiem.
Później wszyscy domownicy -
Wzajem każdy szczęścia życzy.


Najsmaczniejsze postne dania,
O czym powiem w kilku zdaniach,
Bo na samo dań wspomnienie,
Aż mnie drażni podniebienie.


A więc barszczyk jest z uszkami
I półmisek z pierogami.
Kluski z makiem i krokiety
I znajomy jest niestety.
Bowiem karp, co pływał w wannie,
Upieczony jest w brytfannie.
I w mundurkach są ziemniaki
I ze śledzi też przysmaki:
Śledź w oleju, w occie śledzie,
Jak u króla na objedzie.
Jest sałatka bardzo zdrowa,
Wonna zupa też grzybowa.
Dań dwanaście mus wyliczyć,
Lecz mi pilnie do słodyczy.
Pachnie ciasto z rodzynkami -
Bardzo pyszne - dzieło mamy.
Brzdąc już każdy oczkiem zerka,
  Jak z choinki zdjąć cukierka.


A choinka - jaka śliczna!
I ta suknia jej magiczna,
Co zachwyca Wszystkie dzieci,
Bo ta suknia lśni i świeci.
Nie ma na niej gałązeczki,
Bez prześlicznej zabaweczki.
Wiszą cuda i cudeńka,
Bo Śnieżynka jest maleńka,
Kolorowe Mikołaje
I drobiazgi jakby z bajek.
A tych bombek sam nie zliczę...
No i gwiazda jest na szczycie!
I ten zapach jej igliwia -
Dziś szczególnie nas roztkliwia.


 Jest miłości atmosfera,
Bo się Chrystus rodzi teraz.
Nie ma waśni ani kłótni,
Kiedy anioł gra na lutni.


W tej doniosłej właśnie chwili,
Wszyscy są dla siebie mili.
Tata uśmiech śle mamusi,
Dziadek tuli główkę wnusi.
Babcia dzisiaj spracowana,
Wzięła wnuczkę na kolana.


Duży Wojtek, psotnik znany,
Nawet słucha się dziś mamy.
I się siostrze nie sprzeciwia,
 Czym rodzinę swą zadziwia.
Ale Wojtek-jak się zdaje
 Poczuł lęk przed Mikołajem;
 Bo najmilszy ten nasz święty,
Grzecznym tylko da prezenty.
I on zawsze dobrze wie,
Kto jest grzeczny, a kto nie!
Więc sumienie Wojtka dręczy.
-Może Święty...rózgę wręczy?
Wszyscy wiedzą, że dla dobrych,
Jest Mikołaj bardzo szczodry.
Teraz licząc na te względy,
Na fujarce gra kolędy.
Ćwiczył granie miesiąc cały,
Siostry nucąc wtórowały.


Dzisiaj w wieczór wigilijny,
Mamy koncert familijny;
Bo i łysy wujek Leon,
 Chwycił dziarsko akordeon.
Grać tak ładnie-to jest sztuka!
 Raptem do drzwi ktoś zapukał.


To Mikołaj, wita w progu,
chwałę dając Panu Bogu:
-Niechaj będzie pochwalony,
Chrystus właśnie narodzony!
I jak wierni katolicy,
Cześć Maryi dał Dziewicy.


Patrzą dzieci z wypiekami,
Na wór pełny z prezentami.
Ale nie ma się co cieszyć,
Bo Mikołaj się nie śpieszy.
Nim otworzył wielki worek,
Najpierw spytał o paciorek.


- Ależ Święty Mikołaju!
Tutaj dzieci pacierz znają.
"Zdrowaś  Mario", "Ojcze nasz",
Zna to dobrze każde z nas!


Wtem poetka, Genia mała,
Swą Kolędę Zaśpiewała:
"Pierwsza gwiazdka świeci -
Oto zwiastowanie.
Cieszą się już dzieci,
Na kolędowanie.


Módlmy się w podzięce,
Że się Jezus rodzi
W maleńkiej stajence -
Zbawiciel przychodzi.


Już kolęda płynie
W świat szeroki sobie,
O Bożej Dziecinie,
Która kwili w żłobie.


Hej, kolędo święta,
Obdarz nas pokojem.
Jezusek pamięta,
Biednym da ostoję.


Hej, dzięki składamy,
od polskiej rodziny;
Wszyscy się kłaniamy,
W Boże Narodziny!"


Wszyscy byli zachwyceni,
Cudnym głosem zdolnej Geni.
Tak zaśpiewać - wielka sprawa,
Więc dla Geni, gromkie brawa!


 Wnet Mikołaj Uśmiechnięty,
Wszystkim dzieciom dał prezenty.
Piękna lalka jest dla Marty,
Wojtek dostał świetne narty.
(Tu w sekrecie wam zaręczam,
Że Mikołaj rózg nie wręcza)
A w rączętach małej Geni -
Złote pióro, aż się mieni.
Takie pióro, przedniej marki -
Świetny prezent...dla pisarki.


Jeszcze powiem wam w sekrecie
(Bo nie wszyscy o tym wiecie),
Że gdy przyjdzie ta noc święta,
Coś powiedzieć chcą zwierzęta.


Po kolacji więc dzieciaki,
Chcą usłyszeć swe zwierzaki.
Zdolna Genia ma dwa koty,
Ale poszły gdzieś niecnoty.
Koty pewnie mówić mogą,
Jednak chodzą swoją drogą

Mała Marta ma chomika,
 Lecz ten chomik jej unika.
W swoim domku gdzieś się schował -
Chyba chomik - to niemowa.


Ara Wojtka się nie chowa,
To papuga kolorowa.
Ona zwykle głośno skrzeczy,
Często plecie coś od rzeczy.
Dzisiaj jednak okiem mruga
I tak mówi ta papuga:
- Posłuchajcie drogie dzieci,
Co też anioł wam polecił
" Jezus niesie wam przesłanie:
Najważniejsze - miłowanie.
Więc otwórzcie swe serduszka,
Dla miłości do Jezuska.
A ponieważ mało tego,
 Kochaj też bliźniego swego!"

Cezary Piotr Tarkowski

sobota, 14 grudnia 2019

PODBOJE ZIMY


    PODBOJE  ZIMY

Gdzieś w Arktyce, świecie chłodów,
gdzie ojczyzna wiecznych lodów,
mroźnych wichrów też kraina-
tam na stałe mieszka zima.

To polarna jest królowa,
bardzo groźna i surowa.
Jej kunsztowne, białe szaty
srebrem tkane- to brokaty.

Włosy skrzą się srebrnym szronem,
a na głowie ma koronę.
Nie ma złota w tej koronie,
lecz brylanty w lód wtopione.

Gdy polarny dzień nastaje,
i lodowa czapa taje,
zima nie jest tak dotkliwa,
bowiem wtedy odpoczywa.

Lecz dzień tutaj trwa pół roku,
później wszystko niknie w mroku.
Noc otwiera swe podwoje-
zima rusza na podboje.

Otoczona żywiołami,
jej srogimi rycerzami,
w ruch wprowadza ich rydwany,
zaprzężone w huragany.

Tu marszałkiem rzeczywistym,
jest jak zawsze mróz siarczysty.
Rządne również są przygody,
szeregowe mniejsze chłody.

Zasłaniają już przyłbice,
groźne wichry i śnieżyce.
A na morza ruszą sztormy-
już ich słychać ryk potworny.

By podkreślić zimy grozę,
rozświetlają niebo zorze.
Kolorowe to zjawisko,
tworzy piękne widowisko.

Sroga zima ma taktykę-
trzyma w ryzach swą Arktykę.
I lodowym wielkim miechem,
mrozi wszystko swym oddechem.

Na Arktyce nie przestaje-
chce zdobywać inne kraje.
Stąd wysyła swych rycerzy,
by z jesienią wnet się zmierzyć.

Już z nadejściem października,
tu i ówdzie mróz przenika.
A z początkiem listopada,
aż za Tatry się zakrada.

W górach zima, w listopadzie,
grubą warstwą śniegu kładzie.
I dopiero wczesnym majem,
śnieg ten w słońcu szybko taje.

Ciągłe trwają przepychanki-
atak idzie z wschodniej flanki.
Wreszcie wraz z miesiącem grudniem-
marsz zwycięski na południe.
Od Syberii aż po Chiny,
nie zatrzyma nikt już zimy.
W Ameryce, wprost z Alaski,
chce się przebić do Nebraski.

Aby podbić Europę,
wprzód w Laponii stawia stopę.
Gdy Półwysep zmrozi Kolski,
chce się dostać wnet do Polski.

Zanim spadną większe śniegi,
pędzą wichry na przeszpiegi.
Nocą mrozek ścina błota,
by w dzień znów wróciła słota.

W czasie gdy najdłuższe noce,
zima zbiera swoje moce.
Już baryczne wyże tworzy,
w wyżach wtedy mróz się sroży.

Idzie front atmosferyczny,
z nim rozległy wyż baryczny.
Wyż baryczny pręży bary-
frontem gna na Baleary.

Lecz mu stanął już na drodze-
niż baryczny- gniewny srodze.
Front utworzył nad Alpami,
by posypać tam śniegami.

Gdy wyż z niżem się spotkają,
wnet za bary się chwytają.
Każdy bary swoje pręży-
jeden musi z nich zwyciężyć!

Tak powstają huragany,
z obfitymi śnieżycami.
Aż szalały barometry-
puchu spadło ze dwa metry.

Na poprzedni, już zlodzony,
śnieg spadł sypki i zmrożony.
Z takiej właśnie to przyczyny,
będą schodzić z gór lawiny.

Cofnął się wyż zwyciężony,
lecz niż też jest osłabiony.
Front skierował ku północy,
sypiąc śniegiem, z wolna kroczy.

Niż ten zwany już tyrolskim,
dotarł wnet do naszej Polski.
I od Bugu, aż ku Odrze-
śniegiem darzy kraj nasz szczodrze.

Tu zawieje, tam zamiecie-
jak jest zimą- sami wiecie.
Kiedy zima się oddali?
Trzeba spytać się górali!

-Oj, panocku, zima zniknie,
kiedy krokus nam zakwitnie.
Będzie trwała bezlitosna,
aż przepędzi precz ją wiosna!
Hej!


Cezary Piotr Tarkowski

niedziela, 8 grudnia 2019

ZMARTWIENIA KOTA


ZMARTWIENIA  KOTA

Od dziesiątek długich wieków,
kot jest zawsze przy człowieku.
Lecz nie znamy go niestety,
bo kot liczne ma sekrety.
Jest to miła nam istota,
lecz czy znasz zmartwienia kota?

Otóż martwi się tym kotek,
że rozwinął wełny motek.
Zwinąć motka się nie uda-
bez zabawy, będzie nuda!

Kotek takie ma zmartwienia,
że przyjaźni z pieskiem nie ma.
A czasami tak się zdarza,
że kot boi się lekarza.
Weterynarz bada kicię,
co dlań wielkim jest przeżyciem.

Odkurzacz też się boi,
lęk przed karą, gdy coś zbroi,
a na domiar zła wszelkiego-
jadło z puszki. Coś strasznego!

Kot się martwi, gdzie są myszy,
bo chrobotu ich nie słyszy.
Trudno złapać jest mu ptaka-
ciężki los jest nieboraka!

A więc kot ma też problemy.
Ale cóż my o tym wiemy?

Cezary Piotr Tarkowski

PIERWSZY DZIEŃ FERII KOTA PROTA

  PIERWSZY DZIEŃ FERII KOTA PROTA   Jutro ferie już zimowe. Prot ma plan wiec co się zowie. -Co tam szkolne lodowisko- jedzie ko...