DUPA
Jestem dupą, nie wołową,
lecz chazarską, całkiem zdrową.
Jako ważna ja część ciała,
jestem po to, abym srała.
Mym zadaniem po jedzeniu,
jest pamiętać o pierdzeniu;
a po dobrym zaś posiłku,
pierdzę sobie bez wysiłku.
Czasem miewam ciężkie wzdęcie,
po farfelkach i czulencie.
A po macy i cymesie,
me pierdzenie echo niesie.
Lubię pierdzieć na wesoło -
popierduję zatem w koło.
Jestem dupą wręcz banalną,
ale bardzo muzykalną.
Pierdzę zawsze jak należy,
jakby grali wam klezmerzy.
Ja bez tremy i bez strachu,
skrzypka bączę ja na dachu!
Bardzo lubię to pierdzenie,
lecz ważniejsze jest siedzenie.
Więc ja siadam na klozecie,
w rezydenckim gabinecie,
w Sejmie siadam i w Senacie,
gdzie zaniosą mnie me gacie.
Więc niech nikt z Was mnie nie tyka -
jestem dupą polityka!
Naród wybrał mego pana,
choć to szuja niesłychana:
bydlę, zbrodniarz, syjonista,
lecz też ważny aferzysta.
Każdy wie, że rolą dupy,
jest robienie co dzień kupy.
Jestem co dzień, zawsze z rana,
petycjami podcierana.
I nie tylko petycjami,
bo skargami i wnioskami,
które władzę bardzo bawią -
hemoroidy mnie zaś krwawią.
Jestem mądra choć nieskromna,
nade wszystko wszak ogromna.
Mieszczę w sobie Naród cały,
Konstytucję i uchwały,
honor, prawdę, nawet Boga -
zmieścić muszę...ja, nieboga.
Jako dupa rezydenta,
jestem bardzo też zajęta.
Muszę srać na Polskę całą,
ciągle także mnie dymają:
A więc bracia fartuszkowi,
także starsi jarmułkowi.
Rżną mnie z Unii przyjaciele,
aby wesprzeć swą Makrelę.
Myślę także, że nie wiecie -
wydymali mnie w Knesecie.
To co mówię, to nie kpiny -
poszły tony wazeliny.
Lecz ma przyszłość nie jest cacy,
kiedy wkurwią się Polacy.
Ja przyszłości dobrej nie mam,
kiedy trafię do więzienia.
Wolę co dzień lewatywę,
niż napotkać recydywę.
Zresztą już się nie użalam,
bo też musi nadejść kara.
Niech więc Naród zło ukaże,
o czym cicho sobie marzę.
Kopa niech mi zafasuje,
aż w kibucu wyląduję.
Dyżurny Psychiatra Kraju
Cezary Piotr Tarkowski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz